Porażka i planowanie, czyli 1–0 dla Disqus

porażka

Czasem trzeba pogodzić się z porażką.

Poraż­ka to nor­mal­na rze­cz, któ­ra od cza­su do cza­su, przy­tra­fia się każ­de­mu czło­wie­ko­wi. Mnie też się przy­tra­fi­ła. Przed­wczo­raj. Nawet nie tyle przez głu­po­tę, co potrze­bę eks­pe­ry­men­to­wa­nia 😉

Ale pogo­dze­nie się z poraż­ką nie jest dla mnie rów­no­znacz­ne z pod­da­niem się i z rezy­gna­cją z tego, do cze­go dąży­łam.

Zda­rza się, że coś się nie uda­je, ale to nie zna­czy, że ma to prze­kre­ślić wszyst­kie moje dotych­cza­so­we dzia­ła­nia, że ma mnie zde­mo­ty­wo­wać. Ot po pro­stu — cza­sem coś nie idzie po naszej myśli. Takie życie.

Tak się podzia­ło z moimi utra­co­ny­mi komen­ta­rza­mi.

Posta­no­wi­łam dać Disqus 24 godzi­ny, by spraw­dzić, czy komen­ta­rze wró­cą. Nie­ste­ty nie wszyst­kie komen­ta­rze uda­ło mi się odzy­skać. Czę­ść się poja­wi­ła, czę­ść nie. Nic wię­cej nie zdzia­łam. Pró­bo­wa­łam już wszyst­kie­go. Współ­cze­sny też pró­bo­wał. Usu­wa­jąc kon­to — po pro­stu usu­nę­łam czę­ść komen­ta­rzy (a te, któ­re poja­wi­ły się pod posta­mi — nie mają powią­zań, więc wyświe­tla się tek­st komen­ta­rza, ale oso­ba, któ­ra je pisa­ła jest “not-click-able”).

Tak się zda­rza, bywa, że począt­ki są pod gór­kę. Okey, w porząd­ku, godzę się z tym, ale się nie pod­da­ję. Dalej mam zamiar pro­wa­dzić blo­ga. Two­rzyć autor­skie tek­sty, jak i rów­nież bawić się Word­Pres­sem.

NAUCZKA NA PRZYSZŁOŚĆ: NIE MIESZAĆ ZA BARDZO. A JEŚLI MIESZAĆ, TO Z GŁOWĄ 😉 

Tak nie­ste­ty bywa, że cza­sem porwę się na coś na HURA!! 

Bo ja chcę już, natych­mia­st. Bywam po pro­stu nie­cier­pli­wa. Cza­sem jest tak, że nie prze­my­ślę, że po pro­stu dzia­łam. Taka jestem. Inna nie będę. Choć sta­ram się, oj bar­dzo się sta­ram.

To było­by na tyle uża­la­nia się nad moją “komen­ta­rzo­wą nie­mo­cą”.
Teraz pora skie­ro­wać się do łóż­ka. Z note­sem i dłu­go­pi­sem. Muszę uło­żyć plan.

PLAN JEST WAŻNY I POTRZEBNY

Plan cze­go? Otóż, muszę zapla­no­wać publi­ko­wa­nie postów na blo­gu. Mam miliar­dy pomy­słów, ale tyl­ko tro­chę wol­ne­go cza­su.

Nie­któ­re arty­ku­ły są już napi­sa­ne w for­mie szki­ców, wyma­ga­ją tyl­ko drob­nej korek­ty i dopiesz­cze­nia. Ale tak czy siak — szkic nie nada­je się do publi­ka­cji na blo­gu. Nie twier­dzę, że musi być per­fek­cyj­nie, ale musi być — co naj­mniej — dobrze (według moich kry­te­riów). A bio­rąc pod uwa­gę pra­cę, któ­ra potra­fi pochło­nąć bez resz­ty (pro­wa­dze­nie wła­snej fir­my, to nie jest pra­ca od godzi­ny-do godzi­ny przez usta­wo­we 8 czy 9 godzin dzien­nie), dodat­ko­we zle­ce­nia pisa­nia tek­stów na zamó­wie­nie, do tego dom i domo­we obo­wiąz­ki, codzien­ne spa­ce­ry z psa­mi… cza­su na blo­go­wa­nie pozo­sta­nie nie­wie­le.
Dla­te­go potrzeb­ny mi plan. Już teraz wiem rów­nież, że powin­nam pisać i dopiesz­czać wpi­sy od razu. Nie z zamia­rem: “kie­dyś dokoń­czę”. Mia­łam tro­chę wol­ne­go w świę­ta — napi­sa­łam kil­ka szki­ców i nie dopra­co­wa­łam ich. Teraz mogła­bym je publi­ko­wać, gdy­by były skoń­czo­ne, ale nie są. Kolej­na naucz­ka na przy­szło­ść.

Przy­zna­ję — blo­go­wa­nie to przy­jem­no­ść, któ­ra uczy. A ja uwiel­biam się uczyć. Szcze­gól­nie jeśli spra­wia mi to fraj­dę. Zasta­na­wiam się cza­sem, dla­cze­go tak dłu­go zwle­ka­łam z tym, żeby zacząć blo­gwa­nie na poważ­nie, pod wła­snym URLem? Dłu­go, czy­li w moim przy­pad­ku, to nie były dni, tygo­dnie, czy mie­sią­ce — to były lata. Mój ex zawsze mi powta­rzał: załóż blo­ga i pisz. A ja noto­rycz­nie mu odpo­wia­da­łam: “nie”.

DLACZEGO NIE?

Chy­ba naj­bar­dziej mogła­bym obwi­niać mój brak wia­ry w moje tech­nicz­ne zdol­no­ści. Ale jak widać — nie jest tak źle. Word­Press mnie nie poko­nał, yeahhh! Dopie­ro Disqus dał mi radę. Bra­wo Disqus!

A Wy? Jakie WY miałyście/mieliście przy­go­dy na począt­ku blo­go­wa­nia? Cho­dzi mi o te przy­go­dy, gdy coś się wywa­li­ło, zepsu­ło, ucie­kło i nie chcia­ło wró­cić na miej­sce. A może to tyl­ko ja jestem taka “zdol­na”, żeby przez przy­pa­dek usu­nąć kon­to z Disqus? Jeśli macie ocho­tę, podziel­cie się w komen­ta­rzu swo­imi blo­go­wy­mi wpad­ka­mi.

Dobra­noc, życzę uda­nej nocy. Teraz ucie­kam do łóż­ka. Pla­no­wać 🙂

Share on Facebook4Share on Google+0Tweet about this on Twitter0Share on LinkedIn0Pin on Pinterest0
Pomóż mi dotrzeć do inny­ch. Podaj dalej, udo­stęp­nij, twe­et­nij. Dzię­ku­ję 🙂