Where your focus goes, is where your energy flows.

 

Obu­dzi­łam się dziś rano z sil­nym posta­no­wie­niem: zmie­nię coś. Wpro­wa­dzę kolej­ny, sta­ły, powta­rzal­ny ele­ment do mojej codzien­no­ści.

Miesz­kam w kra­ju, gdzie języ­kiem urzę­do­wym jest angiel­ski. Czy czu­ję się dobrze i pew­nie komu­ni­ku­jąc się w tym języ­ku? Raczej tak. Nie mniej jed­nak nie jest on dla mnie tak oczy­wi­sty, jak język ojczy­sty. Nie mówię tak płyn­nie, jak po pol­sku. Na pew­no zda­rza­ją się błę­dy, któ­re (nie­świa­do­mie) popeł­niam i powie­lam. Pora zawal­czyć o lep­szą jako­ść moje­go angiel­skie­go. Od dziś świa­do­me self stu­dy. Nie wiem, czy jestem w sta­nie poświę­cić godzi­nę dzien­nie, ale 15–30 minut na pew­no uda mi się wygo­spo­da­ro­wać i SFOKUSOWAĆ się w 100% na szli­fo­wa­niu moje­go angiel­skie­go 🙂 Trzy­maj­cie za mnie kciu­ki 🙂

Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter0Share on LinkedIn0Pin on Pinterest0
Pomóż mi dotrzeć do inny­ch. Podaj dalej, udo­stęp­nij, twe­et­nij. Dzię­ku­ję 🙂