Kim jest Kobieta Współczena — kilka słów o mnie

Tutaj nazywam się Kobieta Współczesna. To mój blogowy pseudonim.

Uro­dzi­łam się w 234 dniu roku jako zodia­kal­na lwi­ca. Jestem zawie­szo­na pomię­dzy 30 a 40 rokiem życia. Tak będzie jesz­cze przez kil­ka lat. Potem prze­kro­czę magicz­ną 40-tkę.
Blo­gów są… no wła­śnie ile jest blo­gów na świe­cie? W Pol­sce? Set­ki tysię­cy? Milio­ny? Nie będę wró­ży­ła z fusów. Na to pyta­nie nie odpo­wiem. Nie­mniej jed­nak — jeśli jest taki uro­dzaj w blo­gos­fe­rze, po co kolej­ny blog?

Po co mój blog?

Zakła­dam go z ego­istycz­ny­ch pobu­dek. Sil­na potrze­ba posia­da­nia swo­je­go miej­sca w sie­ci. Pisa­niem zaj­mu­ję się od zawsze. Każ­dy tak ma. Tak myślę. O, wkra­dł sie subiek­ty­wi­zm. Mie­rzy­my ludzi swo­ją mia­rą — ja piszę, więc każ­dy pisze. A wiem, że tak nie jest. Nie każ­dy, jak ja, zapi­su­je myśli, stru­mie­nie świa­do­mo­ści. Nie każ­dy pró­bu­je swo­ich sił w poezji. Nie każ­dy wrzu­ca do szu­fla­dy swo­je opo­wia­da­nia, felie­to­ny, czy któ­rąś-z-kolei-roz­po­czę­tą-książ­kę. Nie każ­dy two­rzy arty­ku­ły, tek­sty na inne blo­gi, do gazet. Nie każ­dy pisze na zamó­wie­nie. Albo z potrze­by ser­ca, chwi­li.
Ja tak.
Od daw­na. Mam masę tek­stów, któ­re są zapi­sa­ne w note­sa­ch, zeszy­ta­ch, na świst­ka­ch papie­ru, czy umiesz­czo­ne gdzieś w otchła­nia­ch inter­ne­tu na róż­ny­ch stro­na­ch. Nad­sze­dł czas, by wszyst­ko zebrać w jed­no miej­sce.
Po co?
Dla wła­snej satys­fak­cji. A może rów­nież dla Cie­bie. Może to, co tu znaj­dzie­sz, w jakiś spo­sób Cię zain­spi­ru­je. Może doszu­ka­sz się tutaj cze­goś war­to­ścio­we­go; cze­goś, z czym się zgo­dzi­sz, albo z czym zechce­sz pole­mi­zo­wać. Może a może nie. Czas poka­że.

KILKA SŁÓW O KOBIECIE WSPÓŁCZESNEJ

Kobie­ta współ­cze­sna nie jest już dziec­kiem. Jest doj­rza­łą, świa­do­mą, pew­ną sie­bie oso­bą. Jest nie­per­fek­cyj­na, ale szczę­śli­wa. Ma bagaż doświad­czeń, któ­rym może i chce się podzie­lić. Wie­le prze­szła i na wie­le tema­tów może się wypo­wie­dzieć.
Kobie­ta współ­cze­sna, na chwi­lę obec­ną, jest bez­dziet­ną roz­wód­ką. Miesz­ka poza gra­ni­ca­mi Pol­ski. Ma psy, koty i wspa­nia­łe­go part­ne­ra.
Kobie­ta współ­cze­sna kil­ka lat temu zarzą­dza­ła dwo­ma fir­ma­mi w Pol­sce. Teraz roz­wi­ja swój biz­nes za gra­ni­cą. Nie jest typem eta­tow­ca. Nie osia­da na lau­ra­ch. Nie zado­wa­la się prze­cięt­no­ścią i nie boi się wyzwań. Podej­mu­je ryzy­ko. I kro­czy kon­tro­wer­syj­ny­mi ścież­ka­mi. Nie przej­mu­je się tym, co ludzie powie­dzą. Potra­fi marzyć, choć zazwy­czaj twar­do stą­pa po zie­mi. Hoł­du­je zasa­dzie: “Lepiej żało­wać, że się coś zro­bi­ło, niż żało­wać, że się nie spró­bo­wa­ło”.
Ta myśl była i jest z Kobie­tą Współ­cze­sną od zawsze. Gdy podej­mo­wa­ła decy­zję o wła­sny­ch fir­ma­ch, gdy skła­da­ła papie­ry roz­wo­do­we, gdy decy­do­wa­ła się wyje­chać z Pol­ski z face­tem, któ­re­go pozna­ła zale­d­wie kil­ka tygo­dni wcze­śniej, gdy rato­wa­ła pierw­sze­go psa, gdy poma­ga­ła chło­pa­ko­wi, któ­ry kil­ka dni wcze­śniej wysze­dł z wię­zie­nia. Kobie­ta Współ­cze­sna podej­mu­je ryzy­ko. Na róż­ny­ch płasz­czy­zna­ch. Są tacy, któ­rzy nazy­wa­ją jej posu­nię­cia nie tyle ryzy­kow­ny­mi, ile głu­pi­mi. Kobie­ta Współ­cze­sna ma to gdzieś i robi swo­je.

GDZIE BYWA KOBIETA WSPSÓŁCZESNA

Fan­pa­ge — tutaj poja­wia­ją się zajaw­ki postów, któ­re wrzu­cam na blo­ga, hasta­ga­mi głów­ny­mi są #Kobie­taW­spol­cze­sna­PL oraz #kobie­ta­pi­sze
Google+ — podob­nie jak na fan­pa­ge — zajaw­ki blo­go­wy­ch postów.
Twit­ter - zajaw­ki, krót­kie twe­ety, któ­re hash­ta­gu­ję #kobie­ta­pi­sze
Insta­gram - zwy­kłe i nie­zwy­kłe zdję­cia; to, co widzę; to, jak widzę.