Wojna o pieniądze — etap drugi — czyli jak wyjść z długów?

Okey. Przejdźmy do konkretów.

Przy­go­to­wa­łaś się już do woj­ny o kasę (pisa­łam o tym tutaj). Masz listę (zapew­ne dłu­gą) z wydat­ka­mi. Pozbie­ra­łaś para­go­ny. Wyszpe­ra­łaś rachun­ki z cze­lu­ści (lub, te bar­dziej zor­ga­ni­zo­wa­nie, z tecz­ki z rachun­ka­mi). I co dalej?

Jeśli jesz­cze tego nie zro­bi­łaś - pobaw się mate­ma­ty­ką. Doda­waj. Pod­su­muj każ­dy dzień z osob­na. A teraz dodaj kwo­ty z każ­de­go dnia w danym tygo­dniu.

Nie wiem, jakie masz potrze­by, ile wyda­łaś. Ale przy­znaj sama — suma jest NIEBAGATELNA. Zasta­nów się, ile zara­bia­sz dzien­nie. A ile dzien­nie wyda­je­sz. Ile Ci zosta­je?

Chce­sz to dodaj wszyst­kie wydat­ki — podziel przez ilo­ść dni, pod­czas któ­ry­ch zapi­sy­wa­łaś wszyst­kie “roz­cho­dy”. Zoba­czy­sz, ile ŚREDNIO wyda­je­sz każ­de­go dnia.

Teraz znasz już prawdę. I co z tym zrobić?

Powiem Ci, co ja zro­bi­łam, gdy jesz­cze mia­łam pro­ble­my finan­so­we (a uwie­rz mi — były spo­re). Jak jestem już tak bar­dzo szcze­ra — to pro­szę bar­dzo, przy­znam się, a co mi tam. Zoba­czy­sz kwo­ty, któ­re musia­łam udźwi­gnąć. Może dla Cie­bie to będzie buł­ka z masłem, a może nie. Dla mnie, gdy posta­no­wi­łam tak na poważ­nie przyj­rzeć się moim wydat­kom, to było prze­ra­ża­ją­ce.

Oto lista moich mie­sięcz­ny­ch kosz­tów życia z prze­szło­ści (3 pierw­sze pozy­cje są “mniej-wię­cej”, było róż­nie, tu wszyst­ko zale­ża­ło od mie­sią­ca, na przy­kład zimą wię­cej kasy szło na ogrze­wa­nie, a latem wię­cej kasy na zachcian­ki)

LISTA (w gospo­dar­stwie domo­wym są 2 oso­by doro­słe, 2 duże psy — owczar­ki nie­miec­kie i 2 koty)

  • wydat­ki na życie (spo­żyw­ka + środ­ki nie­zbęd­ne w domu: środ­ki czy­sto­ści, itd.) — powiedz­my oko­ło 1000 zło­ty­ch
  • opła­ty (woda, gaz, prąd, tele­fo­ny, inte­rent, itd + zimą węgiel do ogrza­nia domu) — w sezo­nie let­nim oko­ło 800 zło­ty­ch, w sezo­nie zimo­wym (od listo­paa do koń­ca mar­ca) — oko­ło 1200 zło­ty­ch
  • zachcian­ki (licząć i moje, i moje­go ówcze­sne­go part­ne­ra) — 500–800 zł
  • szko­le­nia (na 2 oso­by, za bile­ty, wyży­wie­nie, noc­le­gi) — oko­ło 400 zł
  • ZUS (na szczę­ście tzw: “mały”) — nie­ca­łe 300 zł
  • wypła­ty — ok 2 000 zł
  • poda­tek docho­do­wy — luc­ky me — byłam na ryczał­cie — 5,5% docho­du — kwo­ty nie potra­fię okre­ślić (tu wszyt­ko było zmien­ne)
  • kre­dyt na lap­to­pa — (rata) 120 zł
  • kre­dyt na samo­chód — (rata) 650 zł
  • kre­dyt gotów­ko­wy (rata) — 850 zł
  • kar­ta kre­dy­to­wa na 3 000 zł — spła­ta mini­mal­na — oko­ło 150 zł (5% zadłu­że­nia na kar­cie)
  • dru­ga kar­ta kre­dy­to­wa na 3 000 zł — spła­ta mini­mal­na — oko­ło 150 zł (5% zadłu­że­nia na kar­cie)
  • debet odna­wial­ny w kon­cie 2 500 zł — opła­ta mie­sięcz­na: oko­ło 25 zł
  • zadłu­że­nie u zna­jo­my­ch (tu wszyst­ko było bar­dzo rucho­me)

Samy­ch mie­sięcz­ny­ch opłat — w naj­bar­dziej opty­istycz­nej wer­sji — mia­łam oko­ło 7 000 zło­ty­ch.
I co? Jak Ci się podo­ba kwo­ta moich mie­sięcz­ny­ch zobo­wią­zań? Mnie się nie podo­ba. I nie podo­ba­ła mi się wte­dy. Na szczę­ście dla mnie to już prze­szło­ść.

Dla porów­na­nia kasa, któ­rą mie­sięcz­nie z part­ne­rem dys­po­no­wa­li­śmy:

  • obrót (nie dochód!!) fir­my pomię­dzy 3 000 a 10 000 zł
  • wypła­ta part­ne­ra 1 500–1 700 zł
  • inne (alle­gro, dodat­ko­we zle­ce­nia) — oko­ło 1 000 zł

Czy wyj­ście z dłu­gów było bez­bo­le­sne?

Jasne, że nie!! Ale trze­ba było ruszyć tyłek i coś zro­bić, bo to, co się dzia­ło z moimi finan­sa­mi, woła­ło o pomstę do nie­ba.

Oto co radzę Ci zro­bić — bazu­ję na moim doświad­cze­niu — nie jestem pro­fe­sjo­nal­nym dorad­cą finan­so­wym, żeby to było jasne 🙂

Po pierwsze weź kilka markerów. Kilka różnych kolorów. I zacznij zakreślać.

  • Na przy­kład na różo­wo wszyst­kie opła­ty abo­na­men­to­we te, któ­re pła­ci­sz co mie­siąc (wszyst­kie wrzuć do jed­ne­go wor­ka: tele­fon, inter­net, gaz, woda, czyn­sz, itd).

 

  • Teraz na nie­bie­sko - wszyst­kie opła­ty abo­na­men­to­we inne kwar­tal­ne, pół­rocz­ne, rocz­ne + pla­no­wa­ne opła­ty sezo­no­we (opła­ta za dome­nę, opła­ta za grunt, OC, a z opłat sezo­no­wy­ch: gaz, węgiel na zimę, itd)

 

  • Teraz na zie­lo­no - wszyst­kie zachcian­ki. Chip­sy, sło­dy­cze, kawa w dro­dze do pra­cy, kolej­na gaze­ta z serii “co w tra­wie pisz­czy”, 7-ma apasz­ka w pięk­nym błę­kit­nym odcie­niu, 19-ta kasz­mi­ro­wa szmin­ka (ale o innej tona­cji niż poprzed­nie 18), 3-ci szam­pon do wło­sów (bo tak pięk­nie pach­nie), pączek (ale był tłu­sty czwar­tek, to się nie liczy), kolo­ro­wy maga­zyn (gra­tis dawa­li kalen­da­rz), itd. Już wie­sz, o co cho­dzi? Ja do zachcia­nek wrzu­ci­łam wszyst­ko, pró­cz pod­sta­wo­wy­ch zaku­pów spo­żyw­czy­ch (taki­ch, któ­re gwa­ran­to­wa­ły prze­trwa­nie mnie, moje­mu ówcze­sne­mu part­ne­ro­wi, psom i kotom). Nowa para szpi­lek — tak, to była zachcian­ka. Nowy swe­ter — tak, to była zachcian­ka. Dłu­go się waha­łam co zro­bić z książ­ka­mi, kocham je mieć i uwiel­biam czy­tać (wróć! wte­dy kocha­łam je mieć, zosta­ło mi tyl­ko uwiel­bie­nie dla czy­ta­nia). Osta­tecz­nie zapi­sa­łam się do biblio­te­ki. O zgro­zo!! Tam moż­na wziąć książ­kę ZA DARMO. Okey, trze­ba oddać, ale praw­da jest taka, że nie­czę­sto wra­ca się do tej samej lek­tu­ry.

 

  • Fio­le­to­wy to taki ład­ny kolor — nie­ch to będzie “nie­zbęd­ne do życia”, czy­li zaku­py spo­żyw­cze, środ­ki czy­sto­ści, TEN krem, któ­ry MUSIAŁAŚ kupić, bo poprzed­ni SIĘ SKOŃCZYŁ (to jest bar­dzo waż­na zasa­da — coś się koń­czy i dopie­ro wte­dy kupu­je­sz następ­cę!!)

 

  • Kolej­ny kolor — żaró­wia­sty żół­ty - kre­dy­ty, kar­ty kre­dy­to­we, zadłu­że­nie w kon­cie.

 

  • Następ­ny: poma­rań­czo­wy - u mnie fir­ma: ZUS, poda­tek docho­do­wy, wypła­ty.

Jeśli masz na swo­jej liście coś jesz­cze — zgru­puj i zakre­śl innym kolo­rem.

Teraz znów matematyka, czas na liczenie, by wreszcie dowiedzieć się JAK wyjść z długów?

Pod­li­cz wszyst­ko. Ile MUSISZ mieć kasy mie­sięcz­nie na sta­łe opła­ty mie­sięcz­ne? Ile wyda­je­sz na “nie­zbęd­ne do życia”. Ile kasy idzie na zachcian­ki (mnie ta kwo­ta prze­ra­zi­ła, jak­bym dosta­ła obu­chem w gło­wę, nie mogłam uwie­rzyć, że TYLE kasy potra­fię prze­żreć w chip­sa­ch i prze­pić w piwie na gri­lu — wstyd się przy­znać). Pod­li­cz tak sobie wszyst­kie kate­go­rie.

Teraz się zasta­nów, GDZIE może­sz zro­bić cię­cia? Na pew­no na pierw­szy ogień powin­ny iść zachcian­ki. Ja wiem, to boli, gdy wszy­scy idą do kina a po kinie wypad na impre­zę. Wiem, nie chce­sz odsta­wać od gro­na zna­jo­my­ch czy przy­ja­ciół. Okey, idź do kina, ale odpu­ść sobie PopCorn i Colę. Idź potem ze zna­jo­my­mi “na mia­sto” — ale zamia­st wypi­jać morze bro­wa­ra, skoń­cz na 1 kuflu. Albo jeśli nie pije­sz piwa: jed­na gał­ka lodów jest wystar­cza­ją­ca, nie musi ich być 5. Taki­mi mały­mi krocz­ka­mi jesteś w sta­nie wyge­ne­ro­wać cał­kiem spo­re sumy w ska­li tygo­dnia czy mie­sią­ca. Mnie się uda­ło. Tymi pie­niędz­mi wła­śnie zaczę­łam spła­cać swo­je zobo­wią­za­nia finan­so­we.

Oczy­wi­ście tro­chę to trwa­ło zamin wyszłam “na pro­stą”. Nie było to łatwe i wyma­ga­ło spo­ro samo­za­par­cia. Ale było war­to.

Z naj­więk­szym sen­ty­men­tem wspo­mi­nam, gdy zamknę­łam pierw­szy kre­dyt. Takie UFFFFF — o jeden mniej! Ulga — faj­ne uczu­cie.

A jesz­cze lep­sze było, gdy spła­ci­łam ostat­nią kar­tę kre­dy­to­wą. Wypi­łam wte­dy całą butel­kę szam­pa­na wraz z moim obec­nym part­ne­rem by CELEBROWAĆ ten SUKCES 🙂

Obec­nie mam 1 kar­tę kre­dy­to­wą i moż­li­wo­ść korzy­sta­nia za debe­tu w kon­cie. Nic nie jest wyko­rzy­ta­ne. Mam nad­wyż­ki finan­so­we i nie­sa­mo­wi­te poczu­cie spo­ko­ju i kom­for­tu.

Bazuj na moim doświad­cze­niu. Zacznij mały­mi krocz­ka­mi, tak jak ja, a uwie­rz mi — osią­gnie­sz wie­le. Życzę Ci tego z całe­go ser­ca.

Share on Facebook9Share on Google+1Tweet about this on Twitter0Share on LinkedIn0Pin on Pinterest0
Pomóż mi dotrzeć do inny­ch. Podaj dalej, udo­stęp­nij, twe­et­nij. Dzię­ku­ję 🙂