Ulepszona zasada 2 minut. Czyli co robię dla lepszej efektywności.

zasada 2 minut

O tej zasadzie powiedziała mi Mama. Po którymś tam szkoleniu.

Moja Mama uczest­ni­czy w róż­ny­ch szko­le­nia­ch. W wie­lu szko­le­nia­ch. Z róż­ny­ch dzie­dzin. U róż­ny­ch szko­le­niow­ców. Ma 60 lat i uwiel­bia się roz­wi­jać. Inte­re­su­je się tysią­cem róż­ny­ch rze­czy. Kom­plet­nie ze sobą nie­po­wią­za­ny­ch. To na pew­no po niej odzie­dzi­czy­łam potrze­bę (tak, potrze­bę!!) zaj­mo­wa­nia się wszyst­kim. Uwiel­biam milion róż­ny­ch rze­czy. Albo i dwa milio­ny. Kie­dyś Wam o  nich napi­szę — mam dużo mate­ria­łu na posty 😉

Ale wróćmy do tematu. Zasada 2 minut.

Aku­rat roz­ma­wia­łam z Mamą na Sky­pe. Skar­ży­łam się, że mam strasz­ne tyły z cza­sem. Że w pra­cy urwa­nie gło­wy a do tego cały dom do ogar­nię­cia, że prze­cież zbli­ża­ją się świę­ta, że trze­ba z psa­mi do wete­ry­na­rza, przy­jeż­dża­ją goście, a ja zna­la­złam świet­ną książ­kę, któ­rą chcia­ła­bym prze­czy­tać ASAP (ass soon as possi­ble). Wte­dy się dowie­dzia­łam! Wte­dy mi powie­dzia­ła:

Córeczko, nie odkładaj na później tego, co Ci zajmie do 2 minut

Tak po pro­stu.

Znam moją Mamę od ponad 30 lat. Bar­dzo ją sza­nu­ję, jest moją praw­dzi­wą przy­ja­ciół­ką i cho­ler­nie mądrą oso­bą. Wobec tego nie dys­ku­to­wa­łam, tyl­ko kon­se­kwent­nie — od razu — zaczę­łam sto­so­wać tę zasa­dę (aku­rat roz­ma­wia­ły­śmy w kuch­ni — pamię­tam to jak dziś — wsta­łam od sto­łu i zaczę­łam roz­pa­ko­wy­wać zmy­war­kę — to była pierw­sza rze­cz, któ­rą zro­bi­łam zgod­nie z zasa­dą 2 minut). I co? Roz­pa­ko­wa­nie zmy­war­ki zaję­ło mi dosłow­nie chwi­lę — nawet nie zauwa­ży­łam kie­dy ona minę­ła — a ja mia­łam o jed­no zada­nie mniej! To było jak oświe­ce­nie!

Że też nie sto­so­wa­łam tej zasa­dy wcze­śniej??!! Nie mogłam uwie­rzyć, że nie wpa­dłam na tak pro­stą rze­cz. Od zawsze — nie prze­sa­dza­jąc od jakiś 10 lat — sto­su­ję zasa­dę “brak pusty­ch prze­bie­gów” (o tej zasa­dzie pisa­łam tutaj). Teraz posta­no­wi­łam połą­czyć ją z zasa­dą 2 minut. Efek­ty prze­szły moje naj­śmiel­sze ocze­ki­wa­nia.

 

Przejdźmy do rzeczy.

Kie­dyś pisa­łam wie­czo­ra­mi domo­we listy “to-do”, żeby o niczym nie zapo­mnieć:

  • wsta­wić pra­nie,
  • roz­pa­ko­wać zmy­war­kę,
  • zro­bić zaku­py,
  • pod­lać kwia­ty,
  • sko­sić ogród,
  • wytrze­pać dywa­ny,
  • itd, itp

Teraz po prostu od ręki robię to, co zajmuje do 2 minut.

Zasa­dę 2 minut sto­su­ję od daw­na. Tak, naj­pierw prze­te­sto­wa­łam ją na sobie (nie będę prze­cież Wam pole­cać cze­goś, cze­go nie spraw­dzi­łam). Minę­ło już kil­ka­na­ście mie­się­cy. Na począt­ku nie było łatwo. Odkła­da­nie na póź­niej nie­sa­mo­wi­cie kor­ci­ło. “Zapi­szę i zro­bię póź­niej”. Ale ja potra­fię być upar­ta. Szcze­gól­nie jeśli widzę efek­ty 🙂

Jak to wyglą­da­ło w prak­ty­ce? Co zaczę­łam robić w rama­ch zasa­dy 2 minut?

Prak­tycz­nie wszyst­ko. I od razu, intu­icyj­nie, gdy tyl­ko to było moż­li­we — zaczę­łam ją łączyć z zasa­dą “bra­ku pusty­ch prze­bie­gów”.

Podam Wam kil­ka przy­kła­dów. Ist­nie­je szan­sa, że już je wyko­nu­je­cie zgod­nie z zasa­dą 2 minut, ale jeśli nie — to zacznij­cie. To dzia­ła. Nie wierz­cie mi na sło­wo. Sprawdź­cie same 🙂

  • Ście­lę łóż­ko zaraz po wsta­niu — jesz­cze przed pój­ściem do łazien­ki. No, chy­ba że ktoś w łóż­ku jesz­cze został 😉
  • Wsta­wiam naczy­nia do zmy­war­ki natych­mia­st po jedze­niu (wła­ści­wie doszłam do eta­pu, gdy Luby wsta­wia, odde­le­go­wa­łam to zada­nie jemu — ale o tym w innym poście)
  • Odkła­dam rze­czy na miej­sce — to nie boli! Sama się zdzi­wi­łam 🙂 Kie­dyś byłam maka­brycz­ną bała­ga­nia­rą. A teraz — pra­wie Mrs. Per­fek­cyj­na 🙂
  • Sprzą­tam natych­mia­st po przy­go­to­wa­niu jedze­nia — albo jesz­cze w trak­cie. Kocham goto­wać, zawsze robi się mały cha­os, gdy przy­go­to­wu­ję posił­ki — sta­ram się nad nim zapa­no­wać od razu, tak by nie pochło­nął mi kuch­ni cał­ko­wi­cie.
  • Roz­pa­ko­wu­ję zmy­war­kę zaraz po tym, gdy zauwa­żę, że już pro­gram mycia dobie­gł koń­ca.
  • Odpo­wia­dam na smsy natych­mia­st po ich prze­czy­ta­niu, to samo z maila­mi.
  • Pod­le­wam kwia­ty, gdy tyl­ko zauwa­żę, że tego potrze­bu­ją. I wiem, że są mi za to bar­dzo wdzięcz­ne 🙂
  • Po pra­cy — ogar­niam biur­ko — zamy­kam lap­top, zbie­ram papie­ry, wyrzu­cam śmie­ci. Wszyst­ko od razu — na bie­żą­co.

Ot wyko­nu­ję te wszyst­kie czyn­no­ści, któ­ry­ch zro­bie­nie zaj­mu­je max 2 minu­ty. Dodat­ko­wo robię to w trak­cie wyko­ny­wa­nia inny­ch czyn­no­ści (to takie moje małe ulep­sze­nie — zgod­nie z zasa­dą “brak pusty­ch prze­bie­gów”). Czy­li na przy­kład co?

  • Gotu­jąc wodę na her­ba­tę — prze­cie­ram bla­ty w kuch­ni, robię wyma­chy nóg, sprzą­tam lodów­kę, itp
  • Idąc po scho­da­ch na górę — zbie­ram zabaw­ki, któ­re pie­se­ły aku­rat tam pozo­sta­wi­ły.
  • Wybie­ra­jąc się na zaku­py — wyno­szę śmie­ci.
  • Czy­ta­jąc — krę­cę hula-hop, ewen­tu­al­nie: krę­cąc hula-hop — czy­tam. Jak kto woli 🙂

Robiąc jedną czynność — staram się wpleść w nią inną.

Moim fawo­ry­tem jest mycie zębów 😀 Szczo­tecz­ka elek­trycz­na — pro­gram mycia 2 mini­ty — 80 przy­sia­dów. I tak już od 2 mie­się­cy. Nigdy nie mia­łąm tak cudow­nej i jędr­nej pupy 🙂

Co ULEPSZONA zasada 2 minut zmieniła w moim życiu?

Takim naj­bar­dziej nama­cal­nym dowo­dem (poza posprzą­ta­nym domem i MEGA tył­kiem) jest fakt, że MOGŁAM wresz­cie zało­żyć blo­ga. Nigdy nie mia­łam na to cza­su. Do tego docho­dził fakt, że nie jestem tech­nicz­na. Ale prze­cież kup­no dome­ny to tyl­ko moment — do 2 minut wła­śnie!! Potem było już z gór­ki (powiedz­my, heh)

Pomi­ja­jąc aspekt fizycz­ny — real­ny — nama­cal­ny,  zasa­da 2 minut mia­ła wpływ rów­nież na moją men­tal­no­ść. Powie­dze­nie brzmi “co z oczu to z ser­ca”. Spa­ra­fra­zuj­my: “co zro­bio­ne — to z gło­wy”.

Kie­dyś zapi­sy­wa­łam te drob­nost­ki, któ­re mia­łam wyko­nać, albo pró­bo­wa­łam o nich pamię­tać, mówi­łam sobie: “za momen­cik”. A teraz je po pro­stu wyko­nu­ję. Nie zaprzą­tam sobie nimi gło­wy, nie szu­kam kar­tecz­ki do zapi­sa­nia (to prze­cież też zabie­ra­ło ten cen­ny czas!!). Teraz raz-dwa i kolej­na rze­cz zosta­ła odha­czo­na — nie wisi już nade mną. To mak­sy­mal­nie pod­nio­sło mój poziom zado­wo­le­nia z sie­bie. Jestem bar­dziej zre­lak­so­wa­na, wię­cej się uśmie­cham, po pro­stu jestem szczę­śliw­sza (i dum­na z sie­bie, że tak świet­nie uda­je mi się zarzą­dzać cza­sem).

Nie będę Cię przekonywać, że Ulepszona Zasada 2 minut działa.

Napi­szę tak, jak jest: nie wie­rz mi na sło­wo. Spraw­dź sama. Zacznij testo­wać to, co ja robię od wie­lu mie­się­cy i spraw­dź, czy też będzie­sz mia­ła EFEKTY 🙂 Szcze­gól­nie pole­cam przy­sia­dy pod­czas mycia zębów 😉

Jeśli sto­su­je­sz zasa­dę 2 minut — podziel się tym w komen­ta­rzu, a jeśli nie — to zacznij sto­so­wać, na efek­ty nie będzie­sz musia­ła cze­kać dłu­go 🙂

 

Share on Facebook9Share on Google+0Tweet about this on Twitter0Share on LinkedIn0Pin on Pinterest0
Pomóż mi dotrzeć do inny­ch. Podaj dalej, udo­stęp­nij, twe­et­nij. Dzię­ku­ję 🙂
  • Anna

    Muszę się zacząć sto­so­wać do tej meto­dy 🙂

  • Kobie­ta Współ­cze­sna

    Bar­dzo pole­cam. Zmie­nia życzie. Dosłow­nie 🙂

  • Bar­dzo pole­cam. Zmie­nia życie. Dosłow­nie 🙂

  • Naj­lep­sza reko­men­da­cja zasa­dy dwó­ch minut jaką zda­rzy­ło mi się czy­tać 🙂 na razie nie do koń­ca wpraw­nie ją sto­su­ję, ale ćwi­czę 🙂

  • i spo­sób na jędr­ną pupę — mistrzo­stwo! 😀

  • Muszę spró­bo­wać z tymi przy­sia­da­mi 😀 ogól­nie sły­sza­łam już o tej zasa­dzie (choć to chy­ba było 5 minut) i bar­dzo by mi się ona przy­da­ła, szcze­gól­nie w kwe­stii odpi­sy­wa­nia na maile. To moja naj­więk­sza zmo­ra, to zawsze odkła­dam na póź­niej i w efek­cie na nie­któ­re w koń­cu nie odpi­su­ję wca­le :O. No a póki co zain­spi­ro­wa­na Two­im wpi­sem idę wsta­wić pra­nie 😉

  • Och Wycho­wa­nie

    Cudow­na zasa­da. Sto­su­ję ją od daw­na, intu­icyj­nie. Nie­któ­rzy cza­sem wyra­ża­ją zdzi­wie­nie, że tyle rze­czy ogar­niam. Teraz już wiem dla­cze­go, dzię­ki 🙂

  • Sto­so­wa­łam ją nie­świa­do­mie 😀 hahah też sta­ram się robić wie­le czyn­no­ści jed­no­cze­śnie — np tak jak pisze­sz — w kuch­ni, poza tym nauczy­łam się sprzą­tać na bie­żą­co i odkła­dać rze­czy na miej­sce. Tak nie­wie­le i dużo zara­zem 😀
    Poza tym wkła­da­jąc sztuć­ce do zmy­war­ki segre­gu­ję je w koszycz­ku, by póź­niej mieć mniej robo­ty — dzia­ła na świa­do­mo­ść 😀

  • Słu­chaj wyglą­da to genial­nie. Ja mam ogrom­ny pro­blem z orga­ni­za­cją, a szcze­gól­nie wła­śnie z tym odkła­da­niem na póź­niej. Z robie­niem wszyst­kie­go na bie­żą­co. Stąd sto­sy garów w zle­wie, nie­po­skła­da­ne rze­czy po pra­niu itd. Może zacznę od pię­ciu minut. Bo coś czu­ję, że dwie to dla mnie giga wyzwa­nie. I z cza­sem sobie będę zmniej­szać. A z tym robie­niem na raz, też tak mam. Ale ja w trak­cie mycia zębów myję toa­le­tę. To chy­ba u mnie bar­dziej ner­wo­we, niż świa­do­me wyko­rzy­sta­nie cza­su:)) Ści­skam i bar­dzo dzię­ku­ję za ten tek­st

  • :))) Dzię­ku­ję prze-ogrom­nie 🙂 Taki mega miły komen­ta­rz na “dzień-dobry” 😀

  • 😀

  • Pró­buj, pró­buj 🙂 To dzia­ła 😀 Ja nawet roz­wa­ża­łam “poka­za­nie” przed i po 😉
    Dla mnie maile to też była bolącz­ka. Teraz jest o nie­bo lepiej 🙂
    PS: pra­nie — samo wsta­wia­nie jest ok, ale potem ukła­da­nie w gar­de­ro­bie — ***nie lubię***

  • Dobra rada z tymi sztu­ća­mi 🙂 tego nie pró­bo­wa­łam 🙂

  • Bar­dzo pro­szę 🙂 Aaaale, ja bym wła­śnie od 2 do 5 szła… Bo jakoś łatwiej się zmo­bi­li­zo­wać żeby zro­bić coś, co wyma­ga TYLKO 2 minut a nie AŻ 5. Ale każ­dy jest inny 🙂 Może na Cie­bie podzia­la od 5 do 2? Pró­buj i daj znać. Ja póki co muszę ogar­nąć pod­ło­gę (jak każ­dy sza­nu­ją­cy się blo­ger — mam kota, wła­ści­wie koty)… Naroz­ra­bia­ły mi w łazien­ce. Może choć pomy­sł na posta będzie — “o sprzą­ta­niu po kota­ch” 😉

  • Pole­cam też na przy­kład przy roz­wie­sza­niu na suszar­ce mokry­ch ciu­chów i bie­li­zny domow­ni­ków ukła­dać skar­pet­ki para­mi obok sie­bie (plus ja jesz­cze wydzie­lam x sznur­ków dla moje­go M i y sznur­ków na pra­nie dla mnie)- wte­dy zebra­nie suche­go pra­nia trwa jesz­cze mniej, bo nie trze­ba segre­go­wać 🙂

  • Pingback: Sobotnia czytelnia - #7 - Urszula Marketing()

  • Też lubię wszyst­ko na bie­żą­co ogar­niać np. sprzą­tać blat i naczy­nia w cza­sie goto­wa­nia 😉